Najpierw ulewa, potem 40°C. Ten sam parking, ten sam problem

Najpierw ulewa, potem 40°C. Ten sam parking, ten sam problem

25.06.2026
Jeszcze kilka dni temu intensywne opady zalewały ulice i parkingi. Teraz prognozy zapowiadają falę upałów sięgającą nawet 40°C. Czy to tylko kapryśna pogoda, czy może efekt sposobu, w jaki od lat projektujemy nasze miasta? Krótki felieton o cieniu drzew, rozgrzanym asfalcie i przestrzeni, która najpierw nie potrafi przyjąć deszczu, a chwilę później oddaje całe zgromadzone ciepło.

Spoglądam przez okno. Ogród o tej porze roku wygląda chyba najpiękniej. Korony drzew delikatnie poruszają się na wietrze, a rabaty wypełniają kwitnące róże, rozchodniki, lawenda, kocimiętka i dziesiątki innych roślin, które przez lata znalazły tu swoje miejsce. Zieleń skutecznie osłania dom przed słońcem i nawet gdy zerkam na termometr pokazujący około 30°C, trudno odnieść wrażenie, że właśnie rozpoczyna się jedna z najgorętszych fal upałów tego lata.

Dopiero prognoza pogody skłania do głębszej refleksji. Synoptycy zapowiadają, że już w najbliższą niedzielę temperatura na Dolnym Śląsku może zbliżyć się do 40°C. To jednocześnie jedna z nielicznych niedziel handlowych przed wakacjami. Tysiące osób wsiądą do samochodów i pojadą do galerii handlowych, sklepów budowlanych czy parków handlowych. Zanim jednak przekroczą próg klimatyzowanych budynków, czeka ich jeszcze krótki spacer po rozgrzanych parkingach.

I właśnie wtedy przypomina mi się coś, co wydarzyło się zaledwie kilka dni temu.

Po gwałtownych ulewach media społecznościowe i lokalne portale informacyjne pełne były zdjęć zalanych ulic, parkingów i przejazdów. W wielu miejscach woda nie miała gdzie wsiąkać. W krótkim czasie spływała po uszczelnionych nawierzchniach, przeciążając kanalizację deszczową i tworząc lokalne podtopienia. Obrazy samochodów jadących przez wodę szybko obiegły Internet, a wielu mieszkańców zastanawiało się, dlaczego coraz częściej nawet krótkotrwały, ale intensywny deszcz powoduje tyle problemów.

Za kilka dni dokładnie te same miejsca będą wyglądały zupełnie inaczej.

Asfalt przez wiele godzin będzie pochłaniał energię słoneczną, aby później oddawać ją otoczeniu. Wystarczy otworzyć drzwi samochodu i zrobić kilka kroków w stronę wejścia do sklepu, żeby odczuć różnicę. Nie potrzeba specjalistycznych pomiarów ani naukowych opracowań. Każdy, kto choć raz przechodził latem przez rozległy parking niemal pozbawiony drzew, doskonale wie, jak bardzo potrafi on różnić się od zacienionego parku czy ulicy obsadzonej dorosłymi drzewami.

I chyba właśnie ten kontrast najlepiej pokazuje wyzwania, przed którymi stoją dziś nasze miasta.

Ta sama przestrzeń, która jeszcze kilka dni wcześniej nie potrafiła przyjąć nadmiaru deszczu, za chwilę będzie oddawała mieszkańcom całe zgromadzone ciepło. Nie dlatego, że pogoda nagle oszalała. Po prostu coraz częściej doświadczamy zjawisk, na które wiele naszych ulic, parkingów i placów projektowano kilkadziesiąt lat temu, gdy klimat wyglądał nieco inaczej.

Nie jest to problem jednego miasta ani jednego centrum handlowego. Podobne obrazy można zobaczyć niemal w całej Polsce. Rozległe powierzchnie asfaltu i betonu doskonale sprawdzają się jako miejsca do parkowania samochodów, ale znacznie gorzej radzą sobie z zatrzymywaniem deszczówki czy ograniczaniem skutków fal upałów. To dwie strony tej samej historii.

Na szczęście coraz częściej pojawiają się rozwiązania, które próbują ten sposób myślenia zmienić. Drzewa sadzone pomiędzy miejscami parkingowymi, ogrody deszczowe, przepuszczalne nawierzchnie, zielone wyspy czy zadaszenia z panelami fotowoltaicznymi sprawiają, że przestrzeń staje się bardziej odporna zarówno na intensywne opady, jak i wysokie temperatury. Nie są już wyłącznie elementem estetyki. Coraz częściej stają się zwyczajną, potrzebną infrastrukturą.

Patrząc dziś przez okno na własny ogród, cieszę się, że wiele lat temu zdecydowałem się posadzić kolejne drzewa i otoczyć dom zielenią. Wtedy była to przede wszystkim decyzja wynikająca z zamiłowania do ogrodnictwa. Dzisiaj wiem, że była to również inwestycja w codzienny komfort życia.

Prognoza pogody za kilka dni się zmieni. Fala upałów minie, później znów przyjdzie deszcz, a po nim kolejne słoneczne dni. Pogody nie zmienimy. Możemy jednak zmieniać sposób, w jaki projektujemy przestrzeń wokół siebie. Być może właśnie od takich pozornie prostych decyzji zależy, jak będą wyglądały nasze miasta za dziesięć, dwadzieścia czy trzydzieści lat.

Przeczytaj również