Nowe rezerwaty w Świętokrzyskiem. Ochrona przyrody jako naturalna retencja wody
W województwie świętokrzyskim powstały dwa nowe rezerwaty przyrody – „Bór Ciekoty im. dr. Edwarda Bróża” oraz „Szynkarka”. Jednocześnie znacząco powiększono rezerwat „Białe Ługi”, chroniący jedno z najcenniejszych torfowisk wysokich na polskich wyżynach. Decyzje podpisała Regionalna Dyrekcja Ochrony Środowiska w Kielcach, a nowe zarządzenia wejdą w życie w lipcu.
Choć informacje o nowych rezerwatach najczęściej pojawiają się w kontekście ochrony przyrody, ich znaczenie jest znacznie szersze. To również konkretne działania wspierające naturalną retencję wody, ochronę zasobów wodnych i zwiększanie odporności krajobrazu na skutki suszy oraz coraz częstszych zjawisk ekstremalnych.
Trzy decyzje, jeden wspólny cel
Nowe zarządzenia obejmują trzy obszary o łącznym znaczeniu przekraczającym samą ochronę rzadkich gatunków.
Rezerwat Bór Ciekoty im. dr. Edwarda Bróża obejmuje niemal 267 hektarów lasów położonych w dolinie Wilkowskiej, u podnóża Łysogór. Chroni dobrze zachowane ekosystemy leśne oraz wilgotne siedliska związane z naturalnym obiegiem wody. Bezpośrednio przylega również do obszaru ochrony ścisłej Świętokrzyskiego Parku Narodowego, tworząc z nim większy i bardziej spójny kompleks przyrodniczy.
Rezerwat Szynkarka o powierzchni ponad 116 hektarów powstał na terenie Skarżyska-Kamiennej. Obejmuje mozaikę lasów, źródlisk, mokradeł oraz terenów podmokłych, które odgrywają ważną rolę w zatrzymywaniu wody w krajobrazie. Celem ochrony jest zachowanie naturalnych procesów zachodzących w tych ekosystemach oraz ich dalsza spontaniczna renaturyzacja.
Największą zmianą jest jednak powiększenie rezerwatu Białe Ługi. Istniejący od 1959 roku obszar został rozszerzony o blisko 285 hektarów, dzięki czemu ochroną objęto kolejne fragmenty jednego z najcenniejszych kompleksów torfowiskowych w regionie.
Dlaczego to ważne również dla gospodarki wodnej?
Na pierwszy rzut oka rezerwaty kojarzą się przede wszystkim z ochroną rzadkich roślin i zwierząt. W rzeczywistości pełnią również niezwykle istotną funkcję hydrologiczną.
Torfowiska, źródliska oraz wilgotne lasy działają jak naturalne magazyny wody. Podczas intensywnych opadów zatrzymują jej nadmiar, ograniczając gwałtowny spływ do rzek. W okresach suszy stopniowo oddają zgromadzoną wodę do gleby i cieków, stabilizując lokalny bilans wodny.
To właśnie dlatego coraz częściej mówi się, że najlepiej funkcjonująca infrastruktura retencyjna została stworzona przez samą naturę.
Ochrona procesów, a nie tylko gatunków
W uzasadnieniach nowych rezerwatów szczególny nacisk położono na zachowanie naturalnych procesów zachodzących w lasach i na terenach podmokłych.
W wielu miejscach przewidziano tzw. ochronę bierną. Oznacza to ograniczenie ingerencji człowieka i pozostawienie ekosystemów, aby mogły samodzielnie się odtwarzać. Dotyczy to między innymi lasów przekształconych w przeszłości przez gospodarkę leśną, które mają szansę stopniowo odzyskać bardziej naturalny charakter.
Takie podejście sprzyja odbudowie zdolności krajobrazu do magazynowania wody, zwiększa ilość martwego drewna, poprawia warunki dla mchów i torfowców oraz wspiera naturalne procesy glebowe.
Rezerwaty jako element odporności na zmiany klimatu
W ostatnich latach coraz więcej uwagi poświęca się rozwiązaniom opartym na przyrodzie (Nature-based Solutions). Zamiast budować wyłącznie kolejne urządzenia hydrotechniczne, coraz częściej wykorzystuje się potencjał naturalnych ekosystemów.
Torfowiska, mokradła i dobrze zachowane lasy ograniczają skutki suszy, spowalniają odpływ wód opadowych, poprawiają jakość wód powierzchniowych oraz stanowią ważne magazyny węgla organicznego.
Nowe rezerwaty w województwie świętokrzyskim są dobrym przykładem takiego podejścia. Chronią cenne siedliska, ale jednocześnie wzmacniają naturalne mechanizmy, które od wieków regulują obieg wody w krajobrazie.
Przyroda pozostaje najlepszym inżynierem
Dyskusja o retencji najczęściej koncentruje się na zbiornikach, kanałach czy urządzeniach hydrotechnicznych. Tymczasem wiele najskuteczniejszych rozwiązań znajduje się już w krajobrazie.
Torfowiska, wilgotne lasy i źródliska nie wymagają energii, obsługi ani kosztownej modernizacji. Wystarczy zachować warunki, w których mogą nadal pełnić swoje naturalne funkcje.
Dlatego informacje o nowych rezerwatach warto postrzegać nie tylko jako wiadomość z zakresu ochrony przyrody, ale również jako przykład działań wspierających bezpieczeństwo wodne i odporność środowiska na zmieniający się klimat.
Czego samorządy mogą nauczyć się od nowych rezerwatów?
Choć rezerwaty przyrody powstają przede wszystkim po to, by chronić cenne ekosystemy, są również doskonałym przykładem tego, jak działa naturalna retencja wody. Rozwiązania, które od milionów lat wypracowała przyroda, coraz częściej stają się inspiracją dla współczesnego planowania miast i gospodarowania wodami opadowymi.
W nowych rezerwatach województwa świętokrzyskiego można dostrzec kilka mechanizmów, które z powodzeniem wykorzystuje dziś również błękitno-zielona infrastruktura.
Torfowiska magazynują wodę lepiej niż wiele sztucznych zbiorników
Powiększony rezerwat Białe Ługi chroni jedno z najcenniejszych torfowisk wysokich w Polsce. Torf działa niczym naturalna gąbka – pochłania wodę podczas intensywnych opadów, a następnie stopniowo oddaje ją do otoczenia w okresach suszy.
W miastach podobną funkcję pełnią ogrody deszczowe, niecki retencyjne czy zbiorniki infiltracyjne. Różnica polega na tym, że torfowisko wykonuje tę pracę całkowicie samodzielnie i nie wymaga żadnej infrastruktury technicznej.
Las spowalnia odpływ wody
Wilgotne lasy, źródliska i podmokłe doliny zatrzymują wodę znacznie dłużej niż tereny pozbawione roślinności. Korzenie drzew poprawiają strukturę gleby, ściółka zwiększa infiltrację, a martwe drewno tworzy naturalne przeszkody spowalniające spływ powierzchniowy.
To właśnie dlatego współczesne projekty błękitno-zielonej infrastruktury tak często wykorzystują roślinność, przepuszczalne nawierzchnie oraz tereny biologicznie czynne.
Przyroda nie odprowadza wody jak najszybciej
Przez dziesięciolecia miasta projektowano w taki sposób, aby deszczówkę możliwie szybko odprowadzić do kanalizacji i rzek. Tymczasem naturalne ekosystemy działają odwrotnie – zatrzymują wodę tam, gdzie spadła, pozwalając jej wsiąkać, parować i powoli zasilać wody gruntowe.
To jedna z podstawowych zasad współczesnej retencji miejskiej.
Najlepsze rozwiązania często już istnieją
Nowe rezerwaty w województwie świętokrzyskim przypominają, że ochrona przyrody nie jest wyłącznie celem samym w sobie. Dobrze zachowane lasy, mokradła i torfowiska świadczą również usługi ekosystemowe, z których korzystają mieszkańcy – magazynują wodę, łagodzą skutki suszy, poprawiają mikroklimat i wspierają bioróżnorodność.
Dlatego obserwacja naturalnych procesów może być cenną lekcją także dla projektantów miast, samorządów i wszystkich, którzy zajmują się planowaniem przestrzennym. W wielu przypadkach najlepszą inspiracją dla nowoczesnej retencji pozostaje po prostu dobrze funkcjonująca przyroda.